
Chwila nieuwagi, przymknięcie powiek, dekoncentracja, zagapienie się – to wszystko na autostradzie może grozić śmiercią. Niestety najprawdopodobniej któraś z wymienionych wyżej rzeczy była przyczyną kolejnej tragedii na autostradzie A4.
Jedna osoba nie żyje, a druga w ciężkim stanie trafiła do szpitala - to bilans wypadku do jakiego doszło nad ranem 14 listopada na opolskim odcinku autostrady A4, pomiędzy Gogolinem i Górą Świętej Anny. Tego dnia około godz. 6.30 kierowca Volkswagena Transportera obywatel Niemiec, jadąc w kierunku Katowic, nagle zjechał z drogi na pobocze, gdzie uderzył w stojącą ciężarówkę. Siła uderzenia była tak duża, że kabina w której siedziały dwie osoby została dosłownie zmiażdżona. Na miejsce wypadku przybyli policjanci, którzy ustalili, że kierowca ciężarówki 48- letni obywatel Słowacji zostawił samochód na poboczu autostrady. Samochód był oświetlony i miał włączone światła awaryjne.

31-letni kierowca volkswagena, obywatel Niemiec, najprawdopodobniej przysnął za kierownicą prowadzonego przez siebie pojazdu, co mogło być przyczyną wypadku. Mężczyzna w ciężkim stanie, trafił do strzeleckiego szpitala. Mniej szczęścia miał jego 30-letni pasażer, również obywatel Niemiec, który zginął na miejscu. Czynności w sprawie zaistniałego wypadku drogowego prowadzą policjanci z Krapkowic.